W środę uczniowie starszych klas naszej szkoły: 6a, 7c oraz 8 a, b, c wybrali się na całodniową wycieczkę autokarową do Kórnika i Poznania. Czujne oko na nich mieli opiekunowie: p. S. Święch, p. P. Szałkowska oraz p. A.Panek.
Zapraszam na krótką relację z naszej wyprawy! J
Na spokojny początek zaplanowaliśmy zwiedzanie zamku w Kórniku, który – jako jeden z nielicznych obiektów w Polsce- nie został zniszczony w czasie II wojny światowej. Przewodniczki oprowadziły nas po pięknych, bogato urządzonych wnętrzach i opowiedziały o ich dawnych właścicielach – rodzinach Górków, Działyńskich i Zamoyskich. Szczególne wrażenie pozostawiło wspomnienie słynnej biblioteki kórnickiej, w której przechowuje się stare, cenne księgi i rękopisy, np. III cz. „Dziadów” Adama Mickiewicza. Podczas zwiedzania młodzież dowiedziała się, jak wyglądało życie codzienne w zamku, przyjrzała się z bliska bogato zdobionym meblom, wykonanym m. in. z drewna hebanowego albo też sęków różnych gatunków drzew. Wnętrzom sznytu dodają portrety w szerokich złoconych ramach oraz pamiątki rodzinne, które przyciągały naszą uwagę. Szczególnie uważnie przyglądaliśmy się pasom słuckim, których wyobrażenie przyda nam się w czasie omawiania lektur w klasie siódmej. Opowieści przewodniczek ubarwiły legendy, np. o Białej Damie, która rzekomo pojawia się nocami w kórnickich murach i podzamkowym arboretum.
Niedaleko zamku odwiedziliśmy również Prowent – miejsce urodzenia Wisławy Szymborskiej. Spacerując piękną promenadą wzdłuż Jeziora Kórnickiego, czytaliśmy jej wiersze wyeksponowane na parkanie wyznaczającym granicę ścieżki. Zatrzymaliśmy się również przed domem, w którym pojawiła się na świecie przyszła noblistka. W parku zobaczyliśmy jej ławeczkę z rzeźbą kota, nawiązującą do znanego wiersza „Kot w pustym mieszkaniu”, napisanego po śmierci jej przyjaciela. Poznaliśmy (lub przypomnieliśmy sobie) wiele ciekawostek związanych z jej życiem i twórczością. To miejsce dopełniło obrazu Kórnika nie tylko jako punktu na mapie mocno osadzonego w średniowiecznej historii, ale także rezerwuaru literackiego bogactwa.
Po sporej porcji doznań historyczno-literackich udaliśmy się do Muzeum Narodowego w Poznaniu. Do propozycji zatrzymania się w jego murach większość grupy podchodziła ze sporym dystansem: no bo ile osób lubi chodzić do muzeum? Chyba tyle, ile w wierszu Wisławy Szymborskiej lubi poezję: niektórzy, „będzie tych osób chyba dwie na tysiąc”. Na szczęście na sceptyków czekała pozytywna niespodzianka: okazało się, że zwiedzanie muzeum może być nadzwyczaj ciekawe! Prowadząca warsztaty muzealne przewodniczka pokazała kandydatom do pisania egzaminu ósmoklasisty, jak analizować obraz – od pierwszego wrażenia, przez kolory i kompozycję, aż po emocje, które w nas wywołuje. Dzięki ćwiczeniom młodzi adepci sztuki dowiedzieli się, że nie zawsze daje ona jednoznaczne odpowiedzi, a każde dzieło można odczytywać na różne sposoby.
Na ostatni punkt naszej wycieczki z pewnością wszyscy czekali od samego rana. Termy Maltańskie, bo o nich mowa, stanowiły upragniony cel podróży i miejsce wyczekanych, wesołych zabaw młodzieży. Po intensywnym dniu- pełnym wiedzy i zwiedzania- mogliśmy odpocząć w wybrany przez siebie sposób. Zjeżdżalnie, baseny i atrakcje wodne sprawiły wszystkim mnóstwo radości i były doskonałym zakończeniem wycieczki. (Oczywiście nie wszyscy hasali- opiekunowie wzmożyli tutaj swoją czujność do potęgi…)
Wyjazd do Kórnika i Poznania zawierał imponujące walory edukacyjne i integracyjne. Dzięki zamkowi poznaliśmy historię wielkopolskich rodów i zobaczyliśmy, jak wyglądało życie w dawnych wiekach. W Muzeum Narodowym nauczyliśmy się m.in. jak patrzeć na sztukę, jak interpretować dzieła. Na Termach Maltańskich mieliśmy okazję wspólnie odpocząć i zacieśnić klasowe więzi. Wycieczkę zdecydowanie należy zaliczyć do udanych: połączyła ona naukę z dobrą zabawą i na długo pozostanie w naszej pamięci- choć w holach szkoły już teraz słychać pytania o kolejny taki wyjazd.
Jako wychowawczyni dodam tylko, że z ogromną przyjemnością obserwowałam gesty pomocy kierowane przez podopiecznych do tych, którzy jej potrzebowali, a miód na moje serce wylał się strumieniem, kiedy- na kolejnej już wycieczce- słyszałam pochwały od obcych osób, że mam wyjątkowo kulturalną grupę, bo chętnie i z uśmiechem się witają, a rzadko teraz słyszy się od młodzieży: „dzień dobry”.
Tekst i zdjęcia: wychowawczyni kl. 6a- Anna Panek
