Tytuł artykułu mógłby sugerować opis rozgrywek lub bitwy i tak było w rzeczywistości… Nasza wycieczka w góry to była prawdziwa walka z własnymi ograniczeniami, które tak naprawdę nosimy tylko w swojej głowie.

Na samym wstępie chcę wyrazić wielką dumę i podziw w imieniu swoim i pozostałych opiekunów wobec młodych uczestników wycieczki do Karpacza w wieku 8-12 lat (z klas pierwszych i piątych), którzy w przeważającej większości byli po raz pierwszy w górach i tak wspaniale sobie poradzili. Wyjazd rozpoczął się już o godzinie 5:00 w środę, 8 maja 2024 roku. Ruszyliśmy wprost do zamku Książ, który jest perełką architektury i trzecim co do wielkości zamkiem w Polsce. Zwiedzaliśmy pałac z różnych stron, podziwiając przyległą palmiarnię, stajnie i ogrody tarasowe. Mogliśmy poczuć dworski klimat komnat i tajemniczy mrok skrytych tuneli. Ponieważ pogoda nam dopisywała, wszyscy zachwyceni przepięknymi widokami, ruszyliśmy do pensjonatu Karolinka w Karpaczu, pokonując dzięki naszemu wspaniałemu kierowcy, panu Przemkowi, bezpiecznie wszystkie ostre zakręty. Z okien niektórych pokoi górowała już nam nami królowa następnego dnia… Po śniadaniu w czwartek przywitał nas kolejny słoneczny dzień i pan Michał – przewodnik, który miał nas zapoznać z bardzo kapryśną władczynią Karkonoszy – Śnieżką, która przez większość dni w roku audiencje turystów okrasza deszczem, wiatrem, śniegiem, gradem lub mgłą, więc mieliśmy dużo szczęścia, bo chyba nas polubiła😊 Na wysokość 1378 m. n. p. m. wjechaliśmy kolejką, aby dalej ruszyć już na własnych nogach. I tu zaczęła się dla wielu uczestników wycieczki prawdziwa wspinaczka. Wielu nie wierzyło we własne możliwości, wielu zaciskało z bólu i odcisków oczy, żeby się nie rozpłakać, wielu chciało zrezygnować tuż przed szczytem, wielu potrzebowało kilku przerw i słów wsparcia, ale ostatecznie wszystkim uczestnikom wyprawy udało się bezpiecznie zdobyć wierzchołek na wysokości 1603 m. n. p. m. i zejść do pensjonatu najtrudniejszym i zarazem najpiękniejszym czerwonym szlakiem. To właśnie w obliczu dużego zmęczenia, wiele osób pomagało sobie i pokazało prawdziwą solidarność. Ten dzień zakończyliśmy luksusowo😊, ponieważ wybraliśmy się zrelaksować w aquaparku przy Hotelu Gołębiewski, gdzie czekały na nas liczne atrakcje wodne. Ostatni, trzeci dzień wycieczki znowu obfitował w atrakcje i silne wrażenia, ponieważ zaczęliśmy go od spaceru do świątyni Wang, potem pojechaliśmy zobaczyć malowniczy wodospad Szklarki, a następnie czekał na nas najważniejszy punkt dnia, czyli wykopaliska minerałów u podnóża wulkanu. Przejechaliśmy bowiem do Krainy Wygasłych Wulkanów na warsztaty geologiczne prowadzone przez geologa – pana Marcina. Po jego wykładzie i instrukcjach każdy z uczestników otrzymał gogle, specjalny młotek i ruszył na łowy, a raczej na ściankę w poszukiwaniu cennych minerałów. To była wymarzona zabawa dla każdego, ktoczuje się dzieckiem, niezależnie od wieku i umiejętności. Udało nam się zdobyć cenne eksponaty, potem pojechaliśmy do pracowni, aby je wyszlifować i posłuchać niesamowicie ciekawego wykładu o budowie, rodzajach i pochodzeniu wulkanów w interaktywnym muzeum. Mieliśmy nawet możliwość uczestniczenia w symulacji wstrząsów podczas trzęsienia ziemi.

To był naprawdę wspaniały wspólny czas, pełen wrażeń, nowych doświadczeń, niezapomnianych pejzaży. Myślę, że w sercu niejednego uczestnika zakiełkowała miłość do gór, do wolności, do doświadczania, smakowania, przeżywania świata w jego najpiękniejszych odsłonach. DZIĘKUJEMY opiekunom, bez których nie poradzilibyśmy sobie z trudnymi wyzwaniami: pani Izabeli Duszczak, pani Izabeli Rerek, panu kierowcy Przemkowi Bohn, rodzicom: pani Michalinie Wiśniewskiej, panu Radosławowi Rerkowi, panu Sylwestrowi Adamkiewiczowi i pani Joannie Berndt, która cały wyjazd perfekcyjnie zorganizowała i pokierowała. 😊

                                                            Szczęśliwa, że mogła z innymi zdobywać szczyty

          Katarzyna Jaśkiewicz

zdjęcia: Joanna Berndt, Katarzyna Jaśkiewicz